Tagi

, , , , ,

Każdy przybywający do Amsterdamu ma w planach odwiedzenie Dzielnicy Czerwonych Latarni (Red Light District).

Rozkwit nierządu nastąpił w XIII wieku kiedy to Amsterdam stał się miastem portowym. Prostytucja rozpowszechniła się tak bardzo, że w 1478 roku podjęto próbę jej opanowania wyznaczając zamknięty obszar. W 1850 roku, kiedy to Amsterdam zamieszkiwało 200 000 osób, samych domów rozpusty było ponad 200. Niektóre – te bardziej luksusowe miały naprawdę bogatą klientelę.

Obecnie centrum tej dzielnicy znajduje się koło Oude Kerk. Cała dzielnica to jakby labirynt wąskich uliczek. Nocą fasady zaczynają lśnić szyldami sex-shopów, a skąpo odziane prostytutki kuszą klientów z witryn oferując swoje wdzięki. „Panienki” nie lubią, gdy chodzący tłumnie tymi uliczkami turyści mimo zakazu chcą zrobić im zdjęcia. Są często z tego powodu bardzo niemiłe.

Prostytutki mają licencje, przyznane prawo do regularnych badań, natomiast ich dochody podlegają finansowemu audytowi i opodatkowaniu.

Idąc ulicą zobaczyłam Moulin Rouge – klub nocny,

Erotic Museum czy

Muzeum Prostytucji (Museum of Prostitution – Red Light Secrets). To muzeum postanowiłam zwiedzić. Jest ono otwarte do północy.

http://www.redlightsecrets.com/

Po kupieniu biletu można obejrzeć 6-minutowy film o Dzielnicy Czerwonych Latarni, który wyświetlany jest obok kasy.

Następnie przechodzi się przez różne pomieszczenia, które starają się opowiedzieć o tym najstarszym zawodzie świata.

Na ścianach wiszą tabliczki z różnymi pytaniami i odpowiedziami.
 

W jednym z pomieszczeń prezentowane jest tworzenie seksownego wyglądu.

Znalazłam też poniższy tekst o Annie – prostytutce z Polski, która miała 25000 klientów w ciągu 7 lat. Pracowała często 7 dni w tygodniu po 12 godzin dziennie. Klienci zazwyczaj płacili 50 EUR, ale czasem była to mniejsza kwota. Codziennie płaciła 150 EUR za wynajęcie pokoju. Zarobiła więcej niż 1 mln EUR, ale prawie wszystkie te pieniądze zniknęły ponieważ musiała oddawać je mężczyźnie od którego była zależna. Dopiero po jego aresztowaniu zaczęła zarabiać dla siebie.

Idąc dalej zobaczyłam przykładowe pokoje.

Na jednej ze ścian zaprezentowano różne rzeczy pozostawione przez klientów – jest tutaj również proteza zębowa:)

Amsterdam ma około 400 okien, w których mogą stać prostytutki (większość w Red Light District) i około piętnastu legalnych burdeli.

Ile kobiet pracuje jako prostytutka w Amsterdamie? Sporo, jak można zobaczyć poniżej.

Znalazłam też 10 wskazówek jak zostać dobrą prostytutką 🙂

Jest również spisanych 10 przykazań tzw. zasad postępowania wobec prostytutek.

Jeszcze kilka ciekawostek…

Czytaj uważnie teksty i potem w jednym z pomieszczeń sprawdź swoją wiedzę. Bardzo fajna zabawa – polecam.

W jednym z pomieszczeń można wyznać swój sekret erotyczny:)

Można również zrobić zdjęcie czy

kupić pamiątki w sklepiku.

Na pewno jedną z atrakcji jest okno, w którym turysta może poczuć się jak „prostytutka”. To okno z taboretami widać, gdy wchodzi się do muzeum. Warto usiąść na taborecie i spojrzeć w dół. Wtedy to zobaczy się tłum turystów patrzących właśnie w to okno – naprawdę robi wrażenie.

Warto odwiedzić to miejsce będąc w Amsterdamie. Ja odwiedzając je nocą spędziłam tutaj ponad godzinę.

Reklamy