Tagi

, , , , , , , , , ,

Z Zion Canyon pojechałam zobaczyć Park Narodowy Bryce Canyon. Czytałam przed wyjazdem do USA różne informacje i bardzo mnie zdziwiła jedna z nich, że Zion Canyon i Bryce Canyon można zrobić w jeden dzień. Być może ktoś kto to pisał nie chodził w żadnym z tych parków szlakami. Na podstawie mojego doświadczenia uważam, że powinno się przeznaczyć na pewno jeden cały dzień na Bryce Canyon. Mam nadzieję, że to co zaprezentuję poniżej też Was do tego przekona.

https://www.nps.gov/brca/index.htm

Zatem z Zion Canyon dojechałam około 20:00 do Ruby’s Inn w Bryce Canyon – wspaniałe miejsce na nocleg. Ja zobaczyłam je jeszcze w wystroju świątecznym. Hotel posiada kilka budynków, ma basen (otwarty 07:00-22:00) i wspaniałą restaurację.

https://www.rubysinn.com/


W recepcji otrzymałam mapy: hotelu i okolicy. Obok recepcji jest stanowisko przy którym można zakupić lot helikopterem nad parkiem – są różne trasy.
Pod poniższym linkiem również można znaleźć mapy tego terenu.

https://www.nps.gov/brca/planyourvisit/maps.htm

Zdążyłam jeszcze na kolację wydawaną do 21:00 – dania mają tutaj przepyszne.  Testowałam zarówno szwedzki stół jak i pojedyncze dania.

W kompleksie znajdują się również sklepy. Kupiłam tutaj m.in. znaczki pocztowe.

Po śniadaniu ruszyłam samochodem na zwiedzanie.
Nazwa parku oraz kanionu pochodzi od nazwiska mormońskiego pioniera Ebenezera Bryce’a. Widząc to miejsce krzyknął kiedyś „piekielne miejsce by zgubić krowę”.

Najpierw zatrzymałam się na parkingu z tabliczkami Sunset Point. Jest to jeden z ważniejszych punktów widokowych w kanionie. Niech nie zmyli Was nazwa „Zachód Słońca” ponieważ wychodzi na wschód i dlatego lepiej przyjechać tutaj o świcie. Z tego co wiem to niestety, ale zachody słońca w tym miejscu akurat są gorsze. Jest tutaj również toaleta.

Ten park to jakby ciąg skalnych iglic o płomiennych barwach. Wzdłuż brzegu płaskowyżu Paunsaugunt biegnie 18-milowa droga krajobrazowa.

Te jakby pola iglic w kolorach różowym, czerwonym i pomarańczowym pozostawią niezapomniane wrażenie. Polujący tutaj niegdyś Indianie określali je jako „czerwone skały stojące jak ludzie w nieckowatym zagłębiu”. Miałam wspaniałą pogodę i zdjęcia wyszły przepięknie.

Zaczęłam schodzić w dół. Jak widać niekiedy był jeszcze śnieg i momentami było ślisko na drodze.

Obróciłam się i spojrzałam do góry, gdzie byłam wcześniej na punkcie widokowym.

Poszłam dalej.

Pokazałam tutaj zaledwie kilka zdjęć z tego miejsca. Wracając tą samą drogą na parking poszłam jeszcze w prawo i zobaczyłam poniższe widoki oraz tablicę z informacją, że woda, lód i śnieg kontynuują rzeźbienie tych formacji. Zatem przyjeżdżając tutaj za kilka lat w tym samym miejscu możemy zobaczyć inne formy.

Następnie udałam się na kolejne punkty widokowe.
To już Inspiration Point.

Pojechałam samochodem do kolejnego punktu, którym był Farview Point.

Następnie obejrzałam przepiękny widok z punktu Natural Bridge. Ten naturalny most znajduje się w odległości kilku metrów od drogi krajobrazowej, która biegnie przez park. Tak naprawdę jest to łuk, który został stworzony przez siły natury.

Takie widoki roztaczają się z Agua Canyon. Widać tutaj jedne z najdelikatniejszych i najpiękniejszych formacji w parku. Można zobaczyć odsłonięte warstwy skalne na różowych klifach z piaskowca, typowe dla tego płaskowyżu.

Kolejnym punktem widokowym był Black Birch Canyon.

Ostatnim przystankiem na mojej drodze był Rainbow Point.

I jeszcze film z tego miejsca.

Podczas mego pobytu nie było zbyt dużo ludzi – była zima. Jednak w sezonie zapewne są tutaj tłumy, zatem wracając można ponownie odwiedzić któreś z miejsc i może akurat uda się trafić na czas kiedy nie będzie zbyt dużo ludzi. Miejsce to jest przepiękne, a gdy świeci słońce można ujrzeć je w pełnej krasie.

Wracając wstąpiłam na późny obiad ponownie do Ruby’s Inn i udałam się do kolejnego kanionu.

Reklamy