Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Po odwiedzeniu wyraków pojechałam pochodzić po bambusowych wiszących mostach (Sipatan Twin Hanging Bridge). Przejeżdżałam przez miejscowość Sikatunanajmniejszą gminę na wyspie Bohol. Nazwa miasta pochodzi od Datu Sikatuny, starożytnego wodza Bohol, chociaż nie ma dowodów, że mieszkał on w tej okolicy.

Następnie przejechałam przez Loboc. Miejscowość ta słynie z rejsów po malowniczej i krętej rzece Loboc. Rejs rzeką Loboc wraz z posiłkiem w postaci szwedzkiego stołu, filipińską muzyką na żywo i pokazem tańców lokalnych trwa około godziny.

W Loboc zobaczyłam także pochodzący z VII wieku kościół św. Piotra
(San Pedro Church), który stoi w centrum. Ucierpiał on jednak na skutek trzęsienia ziemi w 2013 roku i jest cały otoczony rusztowaniem – jeszcze nie został odbudowany.

Dojechałam do bambusowych wiszących mostów przecinających rzekę Sipatan w gminie Sevilla.

Bilet kosztował 35 pesos.

Most rozciąga się na około 40 metrach i oferuje wspaniały widok na szmaragdową rzekę Sipatan. Most jest uformowany z tkanych listew bambusa. Miejscami niektóre z nich wydają się zepsute, ale wciąż są wystarczająco wytrzymałe, by wziąć na siebie ciężar przechodzących osób.
Wejście na most jest z początku trochę zniechęcające, gdyż bambus ugina się pod stopami. Wiele osób na drżących nogach przechodzi te dwa mosty.
Najpierw trzeba przejść w jedną stronę wyznaczonym mostem.

Po drugiej stronie mostu znajduje się mały sklep i stragany z pamiątkami, napojami i przekąskami.

Widziałam osoby, które z chęcią już nie przechodziłyby z powrotem, ponieważ już to jedno przejście kosztowało ich sporo nerwów. Niestety trzeba wrócić drugim, równoległym mostem.

Tutaj też znajdują się małe sklepiki.

Wracając do Alona Beach przejeżdżałam obok Zoo Colate Thrills – tablica reklamowała krokodyle, które można tam zobaczyć.

https://www.zoomanity.com.ph/

Jadąc trycyklem co jakiś czas mijałam kolorowe jeepneye.

Ponieważ religią dominującą na Filipinach jest katolicyzm (ponad 80%) to jadąc co jakiś czas widziałam kościoły.

Byłam też na wieczornym spacerze. Chciałam przejść z White Beach do Alona Beach. Niestety to długa droga i w dodatku po koralowcach znajdujących się na plaży. W pewnym momencie, gdy zrobiło się już ciemno, a stopy dawały sygnał że wystarczy tego spaceru postanowiłam jednak podjechać trycyklem za 150 pesos do mojej miejscowości. Poniżej umieściłam kilka zdjęć z tego spaceru. Moim zdaniem nie warto tracić na to czasu.

Natomiast potem usiadłam w Thai and Seafood Restaurant na Panglao przy plaży. Zjadłam tutaj m.in. bardzo dobre kalmary.

Wieczorami warto znaleźć miejsce, gdzie grają jakieś zespoły. Ja odwiedziłam kilka takich miejsc podczas mego pobytu na wyspie Bohol.

A następnego dnia rano udałam się na kolejną wyspę.

Reklamy