Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Rano wyruszyłam spod mego noclegu na Alona Beach do Tagbilaran (wyspa Bohol) na prom do Dumaguete na wyspie Negros. Ponieważ długo nie jechał jeepney to wzięłam trycykla za 200 pesos, aby zawiózł mnie na terminal portowy.

Następnie kupiłam bilet za 720 pesos + 100 pesos za bagaż. Tutaj również była dziwna sytuacja z bagażem jedni go nadawali, a inni mieli go przy sobie. Prom miał bardzo dobrze chodzącą klimatyzację i było bardzo zimno. Siedziałam w polarze i żałowałam, że nie wzięłam jeszcze czegoś do ubrania bo strasznie zmarzłam.

Dumaguete jest portem dla eksportu cukru oraz kopry (wysuszony miąższ orzechów palmy kokosowej). Wysiadłam na przystani Dumaguete i odebrałam bagaż – wystawiano je do odbioru tuż przy promie.

Następnie wzięłam trycykla za 60 pesos, który zawiózł mnie do terminalu autobusowego ponieważ chciałam dotrzeć do Bacolod na wyspie Negros. Mówiono mi wcześniej, że w Dumaguete są szybkie vany, które mogą zawieźć mnie do Bacolod, ale pytałam na miejscu i nikt o takich vanach nie słyszał. Musiałam zatem pojechać autobusem i spędzić w nim 6 godzin (czas standardowy to 6-7 godzin jazdy). Trzeba uważać ponieważ kierowca mówi, że są wolne miejsca, a często zdarza się, że ich nie ma. Są autobusy z klimatyzacją i bez zatem należy się o to również zapytać. Poczekałam zatem 45 min na kolejny autobus, ponieważ w tym co chciałam pojechać nie było już wolnych miejsc. Bilet kosztował 300 pesos.

Podczas tej podróży, gdy autobus zatrzymywał się na przystankach to do środka wchodzili sprzedawcy – oferowali żywność.

To jeden z przystanków. Tutaj pani oferowała napój z tego plastikowego pojemnika. Jednak nie zdecydowałam się na jego spróbowanie.

Podczas tej drogi był jeden dłuższy przystanek (30 min). Kupiłam wtedy ten poniższy ryż za 20 pesos. W środku były 4 sztuki, a ja po zjedzeniu 2 sztuk miałam już dość.

Przystanki autobusowe są różne, jedne lepsze, inne gorsze.

Przejeżdżałam przez miasto Himamaylan i tak wygląda Ratusz w tym mieście.

Bacolod jest sporym miastem – ma ponad 500 000 mieszkańców. Autobus zatrzymywał się w różnych miejscach tego miasta, ale ja wysiadłam na ostatnim przystanku. Tam już czekali kierowcy z trycykle i chcieli za podwiezienie do hotelu 300-400 pesos. Powariowali – z mapy wynikało, że to zaledwie 3 km. W końcu znalazłam kierowcę, który podwiózł mnie za 50 pesos do hotelu. Mieszkałam w VarcaTelle Apartelle. Pokoje w hotelu są bardziej niż skromne. Miałam dwuosobowy mały pokój z małym oknem wychodzącym na klatkę schodową. W pokoju była łazienka. Internet chodził kiepsko, w dodatku nie wiem czemu ale cały czas zmieniali sieć.

W tak małym pokoju to nawet nie chciało się siedzieć. Zatem zostawiłam bagaż i udałam się na miasto.

Bacolod znane jest jako Miasto Uśmiechów ze względu na popularny festiwal MassKara w trakcie którego tancerze noszą charakterystyczne maski. Bacolod jest też stolicą prowincji Negros Occidental.
Blisko mego noclegu znajdował się Ratusz (Bacolod City Government Center).

W tej miejscowości jest sporo różnego rodzaju restauracji, jednak większość z nich podaje potrawy mięsne.

Wybrałam restaurację East Bite i zjadłam tam bardzo smaczną zupę z owocami morza, makaronem i kolendrą. Zupa kosztowała 169 peso.

Reklamy