Tagi

, , , , , ,

Wyspa Negros jest czwartą pod względem wielkości wyspą Filipin.

Czemu koniecznie chciałam odwiedzić Negros?

Otóż znajdują się tutaj ruiny pałacu, który chciałam zobaczyć. Ruiny te zostały uznane za jedne z 12 najbardziej fascynujących ruin świata. Miejsce to jest odwiedzane przez turystów, jednak aby je zobaczyć trzeba często zboczyć z trasy – nie każdy ma w planach pobyt na wyspie Negros, gdyż inne wyspy są bardziej popularne i oferują więcej atrakcji.

Rano, po szybkim śniadaniu (jogurt za 32 pesos, puszka soku za 33 pesos)

udałam się trycyklem za 200 pesos (w obie strony + czekanie) do Talisay ponieważ tam znajduje się wspomniany pałac. Można też pojechać jeepneyem, ale nie chciałam czekać ponieważ po zwiedzeniu pałacu miałam zamiar popłynąć już na kolejną wyspę. Bilet wstępu kosztował 100 pesos.

https://theruins.com.ph/

A teraz trochę o historii powstania tej rezydencji.

Don Mariano Ledesman Lacson był właścicielem 440-hektarowej plantacji trzciny cukrowej w okolicy Talisay City na wyspie Negros. Największą pasją tego człowieka były podróże i podczas jednej z takich podróży poznał swoją przyszłą żonę – Marię Braga (Portugalka z Macau). Żyli szczęśliwie i posiadali dużą rodzinę. Niestety, gdy Maria była w 11-stej ciąży poślizgnęła się w łazience i zaczęła krwawić. Ponieważ w takim stanie nie mogła podróżować to Don Mariano wysłał swojego pracownika po lekarza do Silay City – najbliższego miasta. Niestety lekarz przybył dopiero po czterech dniach i stwierdził zgon pacjentki. Takie były w tamtych czasach warunki transportowe, że dojazd do Silay City zajmował dwa dni w jedną stronę. Don Mariano najpierw bardzo mocno rozpaczał po stracie żony, potem jednak chcąc uhonorować zmarłą zdecydował się wybudować wspaniały pałac.
Niestety podczas II wojny światowej siły partyzanckie pod dowództwem amerykańskim zniszczyły tę rezydencję, aby powstrzymać okupujące siły japońskie przed wykorzystaniem jej jako kwatery głównej. Dlatego dzisiaj można podziwiać tylko gołe mury. Jednak to co zostało naprawdę warto zobaczyć.

Po wejściu, najpierw poszłam w lewo do pałacu, omijając część parkową znajdującą się po prawej stronie. Potem do niej wróciłam.

Weszłam po schodach i tak wygląda wnętrze.

Jest tutaj miejsce, w którym można obejrzeć film o rezydencji.

W środku jest też sklepik, w którym można kupić pamiątki.

Obok ruin znajduje się pawilon restauracyjny i kapliczka.

Potem wróciłam do parku, który znajduje się przy wejściu po prawej stronie.

 

 

 

Na mnie rezydencja zrobiła bardzo duże wrażenie i cieszę się, że mogłam ją zobaczyć. Żałuję tylko, że nie dane mi było podziwiać tego miejsca w czasach jego świetności…

Reklamy