Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Po zwiedzeniu ruin pałacu wróciłam do Bacolod, odebrałam bagaż i za 70 pesos dojechałam do terminalu promowego. Chciałam płynąć do Iloilo na wyspie Panay. To było moje miasto przesiadkowe w drodze na wyspę Palawan.

Były 3 klasy biletów na prom:
Economy Class – 270 pesos
Tourist Class – 335 pesos
First Class – 385 pesos

Nie było dostępnej już Economy Class i kupiłam Tourist Class za 335 pesos. Za bagaż tym razem nic nie musiałam płacić i sama wniosłam go na prom. Po kupieniu biletu poszłam do poczekalni i tam musiałam wpisać swoje dane do księgi – to chyba na wszelki wypadek, gdyby prom zatonął. Podczas oczekiwania na prom widziałam Pana, który testował na pasażerach pewien krem do rąk, a potem pytał czy chce go ktoś kupić. Sama go również testowałam.

W Iloilo miałam problem z transportem do hotelu. Hotel był oddalony o 7 km od terminalu promowego. W końcu znalazłam trycykle, który za 140 pesos zwiózł mnie do hotelu.

Dojechałam do PearLi View Hotel, gdzie miałam zarezerwowany nocleg.

A potem poszłam na miasto. Obok hotelu był bazar.

Minęłam sklepy i

z oddali zobaczyłam Dzwonnicę Jaro, która kilka razy była uszkadzana podczas trzęsień ziemi dlatego jej wnętrza są niedostępne dla turystów. Wyróżnia się, ponieważ jako jedna z niewielu dzwonnic w kraju oddzielona jest od kościoła. Leży tuż przy placu Jaro i wychodzi na katedrę w Jaro. Dzwonnica spełniała też funkcję wieży strażniczej oraz wieży zegarowej.

Po przeciwnej stronie znajdowała się katedra – Jaro Cathedral.

Na balkonie katedry umiejscowiono patronkę zachodnich Visayas (Nuestra Señora de la Purificación y Candelaria). Posąg został uznany za patronkę zachodnich Visayas przez papieża Jana Pawła II, który osobiście koronował ją na kanon 21 lutego 1981 roku podczas swojej pierwszej wizyty apostolskiej na Filipinach.

Potem poszłam do parku Jaro. Tutaj znajduje się również siłownia.

Następnie wstąpiłam do sklepu z ciasteczkami – Original Biscocho Haus (Don Aguedo Del Rosario Building, 33 Lopez Jaena St, Jaro, Iloilo City). Można tutaj kupić Biscocho – rodzaj opiekanych krakersów z masłem i cukrem.

Kolejnym miejscem była kawiarnia C U Tomorrow (71-69 Commission Civil St, Jaro, Iloilo City) tutaj spróbowałam sweet mango frappe – był bardzo smaczny.

A potem pojechałam jeepneyem do najbardziej popularnego placu w Iloilo – Plaza Libertad. Bilet kosztował 7 pesos.

Tutaj zobaczyłam lokomotywę parową o numerze 888 (nie jest to jej pierwotna nazwa), którą zbudowała American Locomotive Company (ALCO). Używano ich kiedyś do transportu trzciny cukrowej.

Znajduje się tu również kościół San Jose – trwały przy nim akurat prace budowlane.

Kolejnym budynkiem, który można tu zobaczyć jest Ratusz Iloilo.

Potem poszłam dalej w poszukiwaniu kolacji. Ten mały sklepik to McDonald’s.

Weszłam do Chowking. Tam kupiłam ryż z warzywami i coca colą – zapłaciłam za to 112 peso. Jedzenie było okropne i tylko go spróbowałam.

A tak wyglądał ryż z tofu.

Poszłam dalej…

W końcu znalazłam jeepneya, który za 7 pesos zawiózł mnie z powrotem do parku Jaro. Gdy wracałam zobaczyłam centrum handlowe do którego postanowiłam jeszcze pójść. Po drodze minęłam AVON i Wawa Heritage Restaurant.

A to już centrum handlowe – Robinsons Place Iloilo.

W tym centrum handlowym w Greenwich Pizza & Pasta postanowiłam kupić małą pizzę za 99 pesos – była naprawdę mała. Ponieważ to centrum jest otwarte do 21:00, a za chwilę mieli go zamykać to zapakowano mi ją ładnie w karton. Porównanie z telefonem oddaje rozmiar tej pizzy:) No ale na szczęście była bardzo smaczna i zabiła smak tego ostatniego okropnego posiłku.

W Iloilo tak naprawdę nic nie ma i jeżeli nie jest to miasto, w którym musisz się zatrzymać podczas podróży to nie warto tu specjalnie przyjeżdżać.