Tagi

, , , , , , ,

Moją kolejną trasę zaczęłam zatem wynajętym samochodem z Sabang do
El Nido
– miejscowości, którą chciałam zobaczyć. Niestety jak widać z mojej podróży na przemieszczanie się zarówno pomiędzy wyspami jak i w ramach tej samej wyspy na Filipinach trzeba przeznaczyć trochę czasu. Czasem też warto zapłacić więcej, aby przemieścić się szybciej.
Kierowcą był nauczyciel dla którego początkowo był to zawód, którym dorabiał do pensji. Jednak od tego roku postanowił zająć się już tylko wożeniem turystów ponieważ jest to bardziej opłacalne. W tym celu kupił również nowy samochód i właśnie nim podróżowałam.

Po drodze kierowca zaproponował postój w Elfredo’s Restaurant. To strasznie komercyjne miejsce, gdzie zatrzymują się wycieczki. Jedzenie jest drogie i niesmaczne – nie polecam tego miejsca.

Za ten poniższy zestaw (ryż, fasolka, papryka z jajkiem i coca cola) zapłaciłam 240 pesos. Papryka z jajkiem była bardzo gorzka.

Dojechałam do El Nido. To mały kurort turystyczny ukryty w zatoce wśród wysokich, krasowych skał. W okolicy jest bardzo dużo małych wysp, które wchodzą w skład archipelagu Bacuit.
Do El Nido można również dojechać autobusem lub vanem z Puerto Princesa.

Kierowca odszukał mój hotel. Mieszkałam w Queen Elena Hotel. Pokoje były małe i wifi działało tylko przy recepcji (czasem nie działało i turyści co chwila pytali czemu znowu internet nie działa).

Następnie poszłam poszukać wycieczki – przyjechałam do tego miejsca, aby popływać łodzią po okolicznych małych wysepkach.

Po drodze spróbowałam poniższej przekąski z warzywami – polecam, bardzo dobra.

Miejsc, gdzie sprzedają te wycieczki po okolicznych wyspach (island hopping) jest bardzo dużo.

Są 4 opcje wycieczek: A,B,C,D. Najbardziej popularne to A i C. Ja skupiłam się na opcji A. Standardowo ta wycieczka kosztuje 1200 pesos od osoby, ponegocjowałam i zapłaciłam za nią 1000 pesos z podatkiem (nigdzie nie udało mi się dostać jej taniej). Przy zakupie Pani poinformowała mnie, że przewodnik zabierze mnie z hotelu o 8:40 rano następnego dnia. Wycieczka miała potrwać do 17:00. Kupując wycieczkę koniecznie należy zapytać czy to jest cena z podatkiem czy bez, aby potem nie być zdziwionym. Wycieczka powinna również zawierać w cenie lunch i maskę do snurkowania.

Chodząc po tym mieście kupiłam również torbę nieprzemakalną na rzeczy, które będę miała na łodzi. Ta torba na 20 litrów kosztowała 350 pesos. Kupiłam również pokrowiec na komórkę – był za 150 pesos, ale znegocjowałam na
100 pesos.

Poszłam dalej.

Minęłam Kościół Iglesia Ni Cristo.

Można tu spotkać porozwieszane banery dotyczące przejazdów czy wynajmu samochodów.

Wstąpiłam na miejscowy rynek. Jeżeli chodzi o wodę to 1,5 litra kosztuje
50 pesos, a butelka litrowa 30 pesos.

Natknęłam się również na salon fryzjerski 🙂

Następnie poszłam zobaczyć morze.

W końcu udałam się na poszukiwanie czegoś do jedzenia. Tym razem wybrałam restaurację Illy. Wzięłam pizzę za 350 pesos. Puszka sprite czy coca coli kosztowała tutaj 40 pesos.

A potem poszłam jeszcze przejść się plażą (zejście na plażę jest bardzo blisko tej restauracji). Wzdłuż brzegu wybudowano restauracje, hotele i bary. Jak widać miejsca te są ładnie oświetlone nocą.

Blisko mego noclegu była też poczta. Niestety okazało się, że nikt nie potrafi powiedzieć o której będzie czynna. Jednego dnia była czynna od 13:00 do 15:00 ponieważ padało. Poprosiłam zatem osobę, która sprzedawała mi bilet o wrzucenie kartek ze znaczkami do skrzynki i spełniła moją prośbę ponieważ kartki doszły po miesiącu.

Reklamy