Tagi

, , ,

Pokusiłam się o napisanie tego tekstu w związku z informacją o budowie zamku w Puszczy Noteckiej.

Przypomniałam sobie pewną historię, która także dotyczy budowy zamku. Jest ona jednak zupełnie inna i tak naprawdę przy dobrej chęci i woli urzędniczej zamek powstałby na Kaszubach koło Kartuz, a tak mamy tylko to co przedstawiają poniższe zdjęcia i wszystko niszczeje…

Opowieść zaczyna się zwyczajnie. Pan Piotr Kazimierczak postanowił spełnić swoje marzenie i wybudować zamek w Łapalicach.

Budowę zamku rozpoczęto w 1983 roku według autorskiego projektu Pana Kazimierczaka – gdańskiego rzeźbiarza i producenta mebli. Zamek miał mieć 52 komnaty jak 52 tygodnie w roku, 365 okien jak 365 dni w roku, dziedziniec, 12 wieżyczek symbolizujących 12 apostołów, bramę wjazdową, fontannę, zadaszony basen i wielką salę balową. Wszystko to na około 6000 m². Brzmi ciekawie, prawda?

Niestety na początku Pan Kazimierczak poprosił o zgodę na budowę na swojej działce domu mieszkalnego wraz z przystającą do niego pracownią. Powierzchnia tego budynku nie miała przekraczać 1000 m². Na taki budynek pozwolenie zostało wydane. Niestety problemy zaczęły się w momencie, gdy wzniesiony budynek rozbudowany został prawie sześciokrotnie i to co miało być domem zmieniło się w zamek.

Na taką inwestycje potrzeba było ogromnych środków finansowych. Pan Kazimierczak zbudował swój majątek w latach 70. XX wieku – zajmował się w Niemczech konserwacją wyposażenia kościołów i zaopatrywał budowle sakralne w drewniane meble. Aby sfinansować budowę zamku założył pod koniec lat 80. XX wieku firmę meblarską. W pewnym momencie, na skutek różnych zdarzeń, firma zaczęła mieć problemy, a bank nakazał zwrot zainwestowanych pieniędzy. W 1991 roku majątek firmy zajęli komornicy, a firma przestała istnieć. Jednak po wielu bataliach sądowych, 8 lat później uruchomiona została firma meblarska w Świętym Wojciechu. Niestety właściciel po raz kolejny miał pecha – tym razem wielka powódź jaka nawiedziła Gdańsk przyczyniła się do problemów z wypłacalnością, a w konsekwencji do utraty firmy. Nadzór budowlany nakazał rozbiórkę budowli. Po odwołaniach, w 2008 roku zgodzono się na postawienie pensjonatu pod warunkiem dostarczenia pełnej dokumentacji projektowej. Uzupełniono dokumenty i wydano decyzję pozwalającą stworzyć w tym miejscu pensjonat. I wszystko mogłoby zakończyć się pomyślnie, gdyby nie to że tym razem władze wojewódzkie sprzeciwiły się budowie argumentując to brakami formalnymi w projekcie. Niestety w 2013 roku wydano zakaz jakichkolwiek prac budowlanych i taki jest status tej budowy. Tym sposobem rozpoczęta w
1983 roku budowa do dzisiaj pozostaje niedokończoną…

Byłam w tym miejscu dawno temu, ale na szczęście budowla istnieje do dziś. Niestety niszczeje, a mogło być tutaj pięknie przy odrobinie dobrej woli…

Zamek to teren budowy, zatem tak naprawdę wchodzi się tutaj na własną odpowiedzialność – jest tabliczka przy zamkowej bramie. Jednak nie brakuje chętnych, aby zajrzeć do tego słynnego miejsca.

To brama wejściowa do zamku.

A to zdjęcia budowli.

W tym miejscu miał być basen.

Warto tutaj wstąpić i zobaczyć to miejsce – mnie ono zachwyciło.

Reklamy