Świat Labiryntów w Blizinach – doskonała zabawa dla całej rodziny

Tagi

, , , , , , ,

Dzisiaj, 9 lipca 2017 roku pojechałam do miejscowości Bliziny koło Przywidza (około 35 km od Gdańska). To tutaj mieści się Świat Labiryntów – bardzo dobre miejsce, aby wspólnie z dziećmi spędzić dzień. Pojechałam tam na 10:00 rano i to była bardzo dobra decyzja.

http://swiatlabiryntow.blogspot.com/

Jeżeli chodzi o dojazd to trzeba uważać na informujący o skręcie kierunkowskaz w stronę Świata Labiryntów – nie tylko ja widząc go już nie miałam możliwości skrętu w lewo.

Labirynt znany jest od czasów starożytnych, stosowano go m.in. w Mezopotamii i Egipcie (w grobowcach). Zapewne każdy pamięta słynną opowieść o nici Ariadny i labiryncie zaprojektowanym przez Dedala. Król Minos uwięził w nim Minotaura (pół-człowieka, pół-byka), któremu corocznie trzeba było dostarczać na pożarcie 7 chłopców i 7 dziewcząt. Tezeusz zabił Minotaura, ocalił Ateńczyków i dzięki nici, którą otrzymał od Ariadny (córka króla Minosa) zdołał wyjść z labiryntu. Nie ma jednak dowodów na to, że ten labirynt faktycznie istniał.

Wcześniej na blogu opisałam Pałac w Knossos, który znajduje się na Krecie. Był to ogromny kompleks wąskich korytarzy, klatek schodowych, przedsionków i około 1300 pokoi rozmieszczonych na powierzchni ponad 1,3 ha. Pałac, ze względu na tę skomplikowaną budowę również nazywany jest labiryntem.

Po wejściu na budynku znajdowała się informacja, gdzie można kupić bilety i ile one kosztują.

Poszłam do budynku, zakupiłam bilet i otrzymałam instrukcję dla „Niezdarnego Henia” do Labiryntu Drewnianego. Ponieważ Henio zapomina o wielu rzeczach to sporządził dziennik z czynnościami – musiałam odszukać 9 tabliczek z jego zapiskami, które zostały ukryte w labiryncie.

Labirynt jest naprawdę fajny i mam nadzieję, że moje zdjęcia zachęcą Was do przyjazdu w to miejsce.

Jest tutaj parking i toalety (Toi Toi).

Poszukiwanie tabliczek wcale nie jest takie proste. Są one umieszczone na różnych wysokościach i nie są rozmieszczone w kolejności. Oto dwie przykładowe z „Niezdarnego Henia”.
 

Są też inne historie uzależnione od poziomu trudności. Można zatem iść Światem Bajek
 

czy Tropem zwierząt.

Niektóre obrazki umieszczone są pod przejściami – trzeba rozglądać się wszędzie.

Z Labiryntu Drewnianego widać też kolejne labirynty ponieważ w tym miejscu jest ich kilka.

Na planszach umieszczono informacje o labiryntach.

To jest Labirynt Wielka Stopa.

Jest też Labirynt Liczbowy.

W kolejnym labiryncie należy iść po kładkach w odpowiedniej kolejności (czerwony, pomarańczowy, niebieski) tak aby dojść do jego środka.

Następnie można spróbować swoich sił w Labiryncie Linowym.

Jest też jeszcze taki labirynt, w którym wchodzi się jednym wejściem i należy znaleźć wyjście.

Niestety kukurydza jeszcze nie urosła, zatem jeżeli interesuje Was Labirynt Kukurydziany to mimo, że zaczyna się on już 16 lipca 2017 roku to lepiej przyjechać na niego w drugiej połowie sierpnia lub we wrześniu. Ja zamierzam go jeszcze przetestować w tym roku.

Po wizycie w labiryntach wstąpiłam na bardzo smaczne pierogi i barszcz do Zielonej Bramy w Przywidzu.

http://zielonabrama.com.pl/pierogarnia/

Znajduje się tutaj również ośrodek jeździecki.

Rollercoaster w Legolandzie w Danii

Tagi

, , , , , , , , ,

W poprzednim poście napisałam o zamku w którym odbywa się przedstawienie – pantomima. Naprzeciwko znajduje się kolejny zamek z restauracją i rollercoasterem (The Dragon; od 100 cm wzrostu). Jeżeli ktoś lubi przejażdżki na rollercoasterach to polecam się nim przejechać. Przejeżdżając przez tunel widzi się różne postacie zbudowane z klocków LEGO – nie wolno robić tam zdjęć.

Obok jest Pirate Boats – strefa w której można popływać na łódkach (nie ma ograniczeń jeżeli chodzi o wzrost). Płynie się do jaskini, w której znajdują się wykonani z klocków LEGO piraci i ich skarb.

A to już Jungle Racers (od 100 cm wzrostu) – tutaj można popływać na takich łódkach.

https://www.youtube.com/watch?v=3_W2_iYiQsc

Następnie udałam się do X-treme Races (od 120 cm wzrostu) – kolejnego rollercoastera.

https://www.youtube.com/watch?v=lcqZIDLqrCw

Kolejną atrakcją są zawody straży pożarnej (Falck Fire Brigade; nie ma ograniczeń jeżeli chodzi o wzrost). Osoby wchodzą do wozów strażackich i jadą nimi do domu, który się pali. Należy jak najszybciej ugasić pożar i powrócić do miejsca startu.

Potem odwiedziłam The Temple – tutaj wsiada się do samochodów (po 2 osoby) z przymocowanymi z przodu dwoma pistoletami i strzela do pojawiających się w różnych miejscach różnokolorowych punktów – są one różnie punktowane, w zależności od koloru. Po zakończeniu przejazdu na tablicy świetlnej blisko wyjścia pojawia się wynik.

 

Następnie poszłam do strefy Polar Land. Tutaj znajduje się kolejny rollercoaster (od 120 cm wzrostu).

Można tu zobaczyć pokaz pingwinów.

https://www.youtube.com/watch?v=0Cb2G7ee3uM

Obok jest pizzeria i kolejne miejsce na piknik.

Ustawione są stoiska z lodami i watą cukrową w kolorze niebieskim.

Stąd widać też przylatujące do Billund samoloty.

Na terenie Legolandu ustawione są stoiska, w których dzięki dobrym rzutom piłką do kosza można wygrać nagrody w postaci pluszowych zabawek. Próbują zarówno rodzice jak i dzieci. Dobrze jest potrenować przed przyjazdem tutaj ponieważ widziałam, że często rodzice byli podenerwowani, tym że im nie wychodzi to rzucanie:) Ta atrakcja jest dodatkowo płatna (10-30 duńskich koron).

Można porzucać również do żab lub

do trzech kostek ustawionych jedna na drugiej – należy tak rzucać, aby wszystkie spadły z podstawy na której są umieszczone.

Koszt akurat tej atrakcji to 10 duńskich koron.

W Legolandzie jest też strefa DUPLO

oraz SEAT Traffic School dla dzieci w wieku 7-13 lat (należy zrobić rezerwację).

Obok strefy DUPLO jest również NINJAGO WORLD.

Ponieważ podczas mojej bytności w Legolandzie padał deszcz to postanowiłam zobaczyć co jest w pawilonach. Znalazłam tutaj Outlet, w którym można kupić klocki oraz

strefę w której można usiąść i budować z klocków LEGO.

Obok było wejście do hotelu, o którym wspomniałam już w poprzednim poście.

Poszłam jeszcze dalej, do miejsca o nazwie ATLANTIS, aby zobaczyć podwodny świat. Tutaj ryby pływają wśród klocków LEGO.

Można wejść do takich szklanych pojemników i przez nie oglądać ryby.

Ponieważ lubię oglądać koniki morskie to spędziłam tutaj trochę czasu.

https://www.youtube.com/watch?v=ICQU9tTKC2I

Następnie przechodząc koło strefy z instrumentami

doszłam do kina 4D.

Mijałam też kolejne miejsca, w których można coś zjeść.

Na terenie Legolandu znajduje się też kilka miejsc, w których można kupić pamiątki, klocki, plecaki, koszulki i inne rzeczy.

Można kupić również płaszcz od deszczu (39,95 DKK)

Polecam wszystkim spędzenie minimum jednego dnia w tym miejscu. To naprawdę fajna zabawa dla całej rodziny.

Legoland w Danii – miejsce rozrywki dla dzieci i dorosłych

Tagi

, , , ,

W dniu 3 czerwca 2017 roku odwiedziłam Legoland w Danii. Mieści się on w miejscowości Billund. Do tego miejsca można dostać się na wiele sposobów.

Na pewno najlepiej (najszybciej) dostać się tam samolotem. Lotnisko w Billund jest oddalone od parku rozrywki o 2,5 km.

Można również pojechać z różnych biur podróży, które do tego miejsca robią wycieczki. Z Gdańska możemy pojechać z Biurem Podróży OSKAR

https://oskar.com.pl/

lub dojechać do Świnoujścia i stamtąd pojechać z Biurem Podróży FREGATA do Legolandu.

http://www.fregata.pl/

Niestety trzeba się jednak nastawić, że podróż autokarem jest trochę mecząca.

Należy pamiętać, że mimo iż Dania jest w UE, to ma własną walutę i jest nią korona duńska. Tę walutę musimy mieć przy sobie.

Park rozrywki otwierany jest o 10:00, jednak wpuszczają już około 9:40. Polecam zakup biletu przez internet. Jeżeli jednak chcemy kupić bilet na miejscu to należy przyjechać szybciej i zająć miejsce przed kasami.

https://www.legoland.dk/

W tych małych budkach, jak zaobserwowałam, sprzedaż biletów idzie bardzo szybko.


Kupując bilet należy poprosić o mapę. Jeżeli nie będzie ich w budkach to po wejściu, po prawej stronie będą położone mapy w różnych językach – często są dokładane, zatem nie powinno być problemu z jej pobraniem. Warto ją mieć ponieważ teren jest dość rozległy i z mapą będzie łatwiej odnaleźć miejsca, którymi jesteśmy bardziej zainteresowani.

Można bilety kupić również w kasach obok wejścia. Jest tutaj bankomat.

Obok wejścia znajdują się również darmowe toalety.

Przyjeżdżając wcześniej można zrobić zdjęcia bez tłumu ludzi.

Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się parking i w tym miejscu można kupić bilet parkingowy. Płaci się monetami lub kartami płatniczymi.

 

Przed wejściem jest kontrola bagażu – idzie sprawnie. Bardzo dużo Duńczyków spędza tutaj weekendy ze swoimi dziećmi (lepiej przyjechać tutaj w tygodniu), zatem trzeba nastawić się że do niektórych atrakcji będą kolejki – jednak wszystko idzie naprawdę szybko. Polecam zabrać z sobą chociaż trochę prowiantu. W środku jest wiele restauracji, kafejek, budek z żywnością, ale czasem są dość spore kolejki (ceny też są wysokie), a lepiej skorzystać z większej ilości atrakcji. Sami Duńczycy przyjeżdżają tutaj z prowiantem.

Po sprawdzeniu bagażu weszłam do środka. Następnie przeszłam obok poniższej platformy przy której większość osób wykonuje zdjęcia

i poszłam dalej do miejsca, z którego mogłam zobaczyć widok na Legoland.
Wsiada się do tego okrągłego pomieszczenia z siedzeniami (nie wejdzie więcej osób niż jest miejsc) i ono serpentyną podnosi się do góry w taki sposób, że można zobaczyć widok na wszystkie miejsca – niezależnie gdzie się siedzi w tym pomieszczeniu. Pomieszczenie podnosi się powoli zatem spokojnie można zrobić zdjęcia.
 

Te szare budynki to hotel mieszczący się na terenie Legolandu.


Zobaczyć można również lotnisko w Billund – widać jak blisko jest ono usytuowane.

Następnie poszłam zobaczyć zbudowane z klocków Gwiezdne Wojny i miasteczko, w którym ruszają się wiatraki, jeżdżą kolejki czy podnoszą zwodzone mosty, gdy przepływają statki.

Jest też platforma wiertnicza, lotnisko i stacja kosmiczna.

Można tutaj również zobaczyć słynny Zamek Neuschwanstein w Niemczech.

Atrakcją od 2017 roku jest ta poniższa strefa z najwyższymi budowlami świata. Jest tutaj: Wieża Eiffla, One World Trade Center (Nowy Jork), Taipei 101 (Tajwan), Shanghai Tower, Burj Khalifa (Dubaj). Z kolei przed Makkah Royal Clock Tower Hotel (Arabia Saudyjska) wszyscy podskakują i sprawdzają ile zdołają oświetlić pięter.

Potem znalazłam się w Lego Safari. Tutaj można pojeździć samochodem wśród zwierząt wykonanych z klocków LEGO.

Następnie zobaczyłam budowle wykonane z klocków LEGO m.in.: Statuę Wolności, Waszyngton, Wat Phra Keo (Tajlandia) czy Abu Simbel (Egipt). Poustawiane są one na wyspie wokół której płynie woda. Po wodzie można popływać specjalnymi łódkami i obejrzeć te budowle z bliska.

Ponieważ na tę atrakcję chętnych jest bardzo dużo to określono tutaj mniej więcej czas oczekiwania.

Obok znajduje się kolejna atrakcja dla dzieci – są to skaczące żabki.
Ograniczenie wzrostu: 90-150 cm.

Następnie wstąpiłam do Domu Duchów. Idąc do wejścia minęłam pająka zbudowanego z kloców LEGO. Wejść tutaj mogą osoby mające minimum 110 cm wzrostu.

Wewnątrz znajduje się labirynt luster oraz sala w której dzieci mogą wejść pod stół a następnie przez dziurę w stole wystawić głowę (w tej scenerii wygląda to ciekawie). Dodatkowo przy barierkach umieszczono latarki, aby każdy mógł podświetlać dane miejsca i lepiej je zobaczyć.

Jak widać wszędzie jest dużo pajęczyn i kurzu.

Ostatnią atrakcją Domu Duchów jest pomieszczenie z huśtawką.

Z Domu Duchów udałam się do strefy Dzikiego Zachodu. Jest tu karuzela, saloon i sklepy. Można w tej strefie zjeść coś w Grill House lub w innych punktach gastronomicznych.

Można przy ognisku usmażyć kiełbaskę i

zjechać canoe. Po tej przejażdżce można być mokrym dlatego lepiej mieć ubranie na zmianę.

https://www.youtube.com/watch?v=emW10jVJZIk

Są również poustawiane w wielu miejscach takie suszarki i za 20 koron duńskich można się chociaż trochę wysuszyć.

Jest tutaj też miejsce, gdzie można sprawdzić się w poszukiwaniu złota.

A to już kolejna strefa – Pirate Land. Można tu zabawić się w piratów na wodzie,

pojeździć tym statkiem pirackim (od 90 cm wzrostu) lub

piracką karuzelą czy

https://www.youtube.com/watch?v=7fCh2rhk4dU

podciągnąć się na specjalnych siedziskach na latarnię morską (od 90 cm wzrostu).
 

To już kolejna atrakcja – wsiada się do okrągłego jakby pontonu z siedzeniami i nim pływa. Jest on podnoszony na platformę i następnie zjeżdża w dół. Tutaj również uderzenie jest na tyle mocne, że woda oblewa uczestników.
Ograniczenie: od 115 cm wzrostu.

https://www.youtube.com/watch?v=pjlTzgNv5iM




Kolejną atrakcją jest zamek przy którym umieszczono ławeczki. Na zamku wywieszona jest informacja o której godzinie rozpoczyna się najbliższe przedstawienie – pantomima. Zawsze jest tutaj dużo ludzi.

A to piracki fotograficzny domek.

Na terenie są miejsca przeznaczone na pikniki.

Jest również wiele toalet.

Można pojeździć różnymi kolejkami – polecam.

Ponieważ atrakcji jest sporo to podzieliłam opis na dwa posty.

Meknes – miasto z pięknymi bramami

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

Meknes założono w X wieku i do początków panowania Alawitów w XVII wieku był niedużym miastem. Podniesiono go do rangi miasta sułtańskiego za rządów Mulaja Ismaila (1645-1727). To z jego rozkazu rozpoczęto również budowę bram, obwarowań, meczetów i pałaców.
Dziś Meknes jest piątym pod względem wielkości miastem kraju, znanym z oliwek, wina i herbaty z miętą.

Medina, otoczona trzyczęściowymi murami, mającymi łącznie około 40 km sprawia wrażenie solidnej fortecy z przepięknymi bramami. Układ średniowiecznej mediny jest taki sam jak w innych sułtańskich miastach. Pierwszym miejscem jakie zobaczyłam była Brama Bab El-Khemis z bogato udekorowaną fasadą.

Następnie pojechałam zobaczyć wielkie spichlerze i stajnie dla koni. Tak wyglądają z zewnątrz.

Przed nimi rozpościera się zbiornik wodny – Basen Agdal. Ma powierzchnię 40000 m². Jego zadaniem było dostarczenie wody do pałacu i miasta sułtańskiego. W miejscu tym wprowadzono później pewne zmiany chcąc stworzyć miejsce spacerów dla mieszkańców.

Idąc do wejścia zobaczyłam pozostałości po 12 edycji międzynarodowego salonu rolniczego SIAM (Salon International de l’Agriculture au Maroc). Targi te należą do największych w rejonie. W tym roku było tutaj 1223 wystawców z Maroka
i 65 krajów całego świata. Targi odwiedziło 1 mln zwiedzających. Polska również brała w nich udział.

To już wejście do muzeum. Bilet kosztował 10 dirhamów.

Tak wyglądają wnętrza spichlerzy.

Wewnątrz znajduje się studnia.

Bezpośrednio ze spichlerzy wchodzi się do stajni na 12000 koni.
 

Następnie pojechałam do Bramy Bab al-Mansur, która uważana jest za jedną z najpiękniejszych w Maroku. Jej budowę zapoczątkował Mulaj Ismail około
1672 roku, natomiast zakończył syn sułtana w 1732 roku. Ma ona koło
16 metrów wysokości. Ozdobiona jest mozaikami i kafelkami az-zulajdż. Bramę flankują wieże, których dolna kondygnacja przypomina loggie. Zdobią ją również starożytne kolumny z Volubilis.

Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się Plac El-Hedim, który łączy medinę z kasbą. Mieszkańcy zachęcają do zdjęć z wężami – niejeden turysta chętnie płaci za tę atrakcję.

Te błękitne samochody to taksówki, jest ich tutaj bardzo dużo.

Znajduje się tutaj również suk, na którym można kupić ceramikę oraz rzeczy spożywcze. W dziale słodyczy było bardzo dużo pszczół i szybko opuściłam ten rejon.

To właśnie w tym miejscu kupiłam najtaniej przyprawy.

Niestety za mojej bytności nie można było zwiedzać Mauzoleum Mulaja Ismaila.

Potem pojechałam na posiłek do Palais Terrab.

http://www.palaisterrab.com/phototeques.html

Zobaczyłam tutaj wspaniały samowar i pokaz nalewania herbaty.
 

Kolejnym miejscem jakie odwiedziłam było Volubilis.

Kasba Al-Udaja w Rabacie

Tagi

, , , , ,

Następnie pojechałam zobaczyć kasbę, po drodze mijając między innymi poniższe miejsca.

Nazwa kasby wywodzi się od Udajów (wojowniczego plemienia arabskiego), które osadził w tym miejscu Mulaj Ismail by bronić miasta przed zbuntowanymi plemionami. Fortecę, wzniesioną na szczycie skalistego wzgórza nad oceanem, otaczają mury miejskie z XII i XIII wieku. Jest ona położona w bardzo dobrym miejscu – jej usytuowanie pozwalało zarówno zabezpieczyć miasto jak i kontrolować port.

Najpierw poszłam do Ogrodu Andaluzyjskiego. Przylega do niego pałac Mulaja Ismaila, który został odnowiony w 1995 roku. Obecnie znajduje się w nim muzeum Udajów.

W pobliżu ogrodu ludzie siedzą w cieniu i patrząc na wodę i pobliskie zabudowania spożywają posiłek.

Idąc dalej weszłam w labirynt wąskich uliczek i zaułków.
 

Zachwyciłam się tym urokliwym miejscem z pięknymi drzwiami i ciekawymi oknami. Malowane na biało i na niebiesko budynki zostały wzniesione głównie na przełomie XVII i XVIII wieku. Niektóre części domów pochodzą również z XII wieku.


 
 

Wewnątrz kasby wznosi się najstarszy w mieście meczet Al-Atika, który zbudowano w XII wieku. Nie jest udostępniony zwiedzającym.
W tej plątaninie uliczek znalazłam skrzynkę pocztową, gdyż obecnie wnętrze kasby jest dzielnicą mieszkalną.

A to już widok na Ocean Atlantycki z kasby.

W oddali widać Wieżę Hassana i Mauzoleum Muhammada V o których już pisałam w poprzednim poście.

Wychodząc z kasby można przysiąść na trawie i popatrzeć na miasto. Stąd również w oddali widać Wieżę Hassana i Mauzoleum Muhammada V.

To już wszystko co udało mi się zobaczyć w Rabacie. Potem pojechałam do Meknes.

Mauzoleum Muhammada V w Rabacie

Tagi

, , , , , ,

Kolejnym miejscem jakie zobaczyłam w Rabacie był niedokończony Meczet Hassana.

Teren, na jakim planowano wznieść ten meczet, jest ogromny. Pod koniec XII wieku sułtan Jakub al-Mansur zapragnął wznieść największy i najpiękniejszy meczet na świecie. Sułtan zmarł w 1199 roku i jego następcy wstrzymali prace. Zbudowano 21 naw, które podtrzymywało 312 kolumn. Trzęsienie ziemi, które nawiedziło ten teren w 1755 roku spowodowało duże zniszczenia. Ocalały tylko fragmenty kolumn i ogromna wieża Hassana. Wieża to dolna część planowanego minaretu. Zachowany do dziś obiekt ma 44 metry wysokości – planowano, że osiągnie łącznie z latarnią 80 metrów.

Naprzeciwko wieży znajduje się Mauzoleum Mohammeda V – wzniesione ku czci twórcy marokańskiej demokracji przez jego syna Hassana II.

Przed wejściem na plac straż na koniach trzyma wartę.

Mauzoleum zaprojektował wietnamski architekt, a zbudowano je z włoskiego białego marmuru i wzniesiono na 3,5 metrowej platformie.

Przed drzwiami z czterech stron mauzoleum stoją smukłe kolumny z włoskiego marmuru z Carrary.

Są cztery wejścia i przed każdym stoją strażnicy. Bardzo chętnie pozują do zdjęć.

Wspaniała dwunastoboczna kopuła z polichromowanymi  motywami mukarnas (ornament stalaktytowy) wieńczy komorę grobową.

Pod kopułą znajduje się sarkofag Muhammada V. Wykuto go z jednego bloku marmuru.

A teraz ciekawostka:
Kolejni władcy Maroka mają te same imiona, tylko różnią się numerami. Zatem Muhammed V miał syna Hassana II, a ten z kolei miał syna Muhammada VI (obecny król), któremu urodził się syn Hassan III.

Pałac Królewski w Rabacie

Tagi

, , , , , , , , , ,

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście z Casablanki udałam się do Rabatu – stolicy Maroka.

Zapytujecie jakie są drogi w Maroku – to jeden z przykładów.

Rabat – drugie co do wielkości miasto po Casablance, położone jest nad Oceanem Atlantyckim. To tutaj mieści się główny ośrodek uniwersytecki.

Pierwszym miejscem jakie zobaczyłam był Pałac Królewski (Dâr-al-Makhzen). Król Muhammad VI wstąpił na tron 23 lipca 1999 roku, po śmierci Hassana II. W 2002 roku król poślubił Salmę Bennani, która z wykształcenia jest inżynierem-informatykiem. Otrzymała ona tytuł księżniczki – najwyższy, jaki kiedykolwiek nosiła żona władcy Maroka. Salma urodziła syna (Maulaj Hassan) w 2005 roku, a następnie córkę (Lalla Chadidża) w 2007 roku. Muhammad VI mówi po arabsku, angielsku, francusku i hiszpańsku.

Idąc do pałacu minęłam meczet. Czasami król wybiera się tam na modlitwę.

Po lewej stronie zobaczyłam poniższe budynki rządowe. Mieści się w nich Ministerstwo Obrony – jest to jedyne ministerstwo, które znajduje się tak blisko pałacu.

W oddali widać już Pałac Królewski,

ale trzeba przejść jeszcze przez ulicę, która ma takie zakończenia.

Dochodząc do Pałacu Królewskiego należy uważać – można podejść tylko do kul armatnich. Przy mnie Hiszpanie nie zauważyli tej strefy i zaczęli podchodzić bliżej – od razu zrobiło się zamieszanie i pilot wycieczki zaczął nawoływać turystów do powrotu.

Osoby ubrane są w różnego koloru stroje:
– na zielono – policja królewska
– na biało – służba królewska
– na granatowo – państwowa policja
Stroje czerwone ubierane są zimą, a białe latem. Za mojej bytności król przebywał w USA i nie rozkazał zmienić jeszcze ubioru na letni mimo, że był już maj.

W Rabacie mieszkałam w Hotelu Bouregreg sąsiadującym ze starą medyną. Hotel mieści się w tym białym budynku na poniższym zdjęciu.

http://www.maghrebtourism.com/bouregreg/

A to widok z okna następnego dnia rano, gdy ulice są jeszcze puste.

Obok hotelu znajduje się marokański bazar (suk). Warto tutaj przyjść. Należy uważać na torebki czy plecaki.

Można spróbować soku z trzciny cukrowej.

Ja kupiłam te pyszne kokosanki – polecam.

Znaleźć tu można słynne, gorące chipsy ziemniaczane na patyku o których już pisałam, gdy opisywałam Jarmark Bożonarodzeniowy w Gdańsku.

W środku chodzi się po różnej szerokości uliczkach.

Niektóre stoiska są klimatyczne.

Cudownie pachniało od tego stoiska z przyprawami i ziołami.

Tutaj również piłam sok z wyciskanych pomarańczy.

Znalazłam również stoisko z mlekiem.

Polecam spróbować te słodkości – jedna sztuka na osobę w zupełności wystarczy.

Są też stoiska z przyprawami i mięsem.

Jak to na takich bazarach bywa, stoiska mięsne są również pomiędzy stoiskami z ubraniami.

Polecam również to miejsce.

Spróbowałam tutaj ciastek.

Chodząc uliczkami znalazłam także budkę telefoniczną.

Marokańczycy lubią jeździć taksówkami. Blisko drzwi mego hotelu była ogromna kolejka – jak się okazało wszyscy wieczorem stali w kolejce po taksówkę.

Właśnie idąc dalej tą uliczką można znaleźć poniższe miejsce, w którym sprzedawane są przepyszne placki – polecam zarówno wersję pikantną jak i z warzywami.

Chodząc po bazarze nie widziałam dobrych skórzanych torebek czy butów – na takie zakupy najlepiej jednak pojechać do Fezu, o którym jeszcze napiszę.

Meczet Hasana II w Casablance

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Z Marrakeszu udałam się do Casablanki, największego miasta Maroka. W przekładzie z hiszpańskiego Casablanca oznacza „białe miasto”.

W VII wieku Casablanca była małą, berberyjską osadą. Ze względu na jej położenie i znaczenie handlowe już wówczas zwracali na nią uwagę władcy z innych stron. W XVIII wieku zaczęła rozwijać się na nowo dzięki portowi, który odgrywał ważną rolę w handlu cukrem, herbatą, wełną i zbożem ze światem zachodnim. Największe jednak zmiany przeszło to miasto dopiero w XX wieku za protektoratu francuskiego. Maroko odzyskało niepodległość dopiero w 1956 roku.

Odwiedziłam to miasto, aby obejrzeć Meczet Hasana II. Jego budowę rozpoczęto w 1986 roku, a ukończono w 1993 roku. Najpierw wysiedlono z tego terenu mieszkańców nie dając im żadnej rekompensaty, a następnie król obłożył podatkiem mieszkańców, aby wybudować tę świątynię. Zebrano prawdopodobnie 800 mln dolarów, a budowla kosztowała 600 mln dolarów – różnica nie została nigdy zwrócona. Natomiast król wysłał każdemu obywatelowi list z podziękowaniem za wkład w budowę świątyni.

Cały zespół zajmuje 9 ha, z czego 2/3 zbudowano nad Oceanem Atlantyckim – stąd odnosi się wrażenie jakby zbudowano go na wodzie. Już z daleka widać minaret, który ma 210 m wysokości. Z minaretu w kierunku Mekki świecą nocą światła laserów – sięgają 30 km. W minarecie zamontowana jest również winda.

Warto poprzyglądać się zewnętrznym murom tej budowli. Marokańscy rzemieślnicy zadbali o bogate dekoracje meczetu.

Fontanny otoczone marmurowymi arkadami i kolumnami ozdobione są również kafelkami az-zulajdż.
 


 

Sala modlitwy tworzy prostokąt o wymiarach 200 na 100 metrów i może pomieścić 25 000 muzułmanów. Dodatkowo, na jego rozległym dziedzińcu może zmieścić się dalsze 80 000 ludzi.

Zastosowano tutaj wiele nowinek technicznych. Świątynia posiada między innymi otwierany w ciągu 3 minut dach – aby wierni zgodnie z nauką Koranu mogli podziwiać boski ocean i nieboskłon.

Do budowy meczetu użyto marmuru, granitu i drewna cedrowego z Atlasu Średniego (cedr jest pod ochroną). Meczet posiada podgrzewane podłogi marmurowe i opuszczane żyrandole.
 
 

Ukryta galeria kobiet znajduje się nad dwiema antresolami i zajmuje powierzchnię ponad 5300 m², może pomieścić nawet 5000 kobiet.

Chodzi się po dywanach.

Można podziwiać marmurowe podłogi.

Minbar, czyli kazalnica znajduje się w zachodniej części sali modlitwy. Jest zdobiony wersetami z Koranu.

Pod salą modlitewną jest sala ablucyjna, w której mieści się 41 fontann. Tutaj następuje rytualne obmycie ciała: myje się nogi do kolan, ręce do łokci, oczy, usta, uszy.

Następnie pojechałam na promenadę.

Na promenadzie jest umieszczone zdjęcie rodziny królewskiej.

Potem przejechałam przez miasto.

To jest budynek rządowy.

W oddali widać mury starej medyny (Old Medina).

Zjadłam też bardzo dobrą rybę w Restaurant Les Fleurs.

A oto kilka ciekawostek związanych z Casablanką:

Nazwa miasta niejednemu kojarzy się ze słynnym amerykańskim melodramatem „Casablanca” z 1942 roku. Niestety ani jedna scena tego filmu nie została nakręcona w tym mieście, a nawet żadna z nich nie powstała w Maroku. Wszystkie sceny nakręcono w USA.

Jan Paweł II był w Maroku w 1985 roku. Spodziewano się, że na spotkanie z nim przyjedzie 6000, a było 120000 osób.

Obecnie w Maroku budowane jest metro.

Następnym miastem, które odwiedziłam był Rabat, ale o tym napiszę w następnym poście o Maroku.

Plac Jemaa El Fna w Marrakeszu

Tagi

, , , , ,

Jemaa El Fna (Dżamaa al-Fina) to główny plac w marokańskiej medynie.
Do XIX wieku ścinano na nim przestępców skazanych na karę śmierci. Czasem w ciągu jednego dnia odbywało się tutaj 45 egzekucji. Plac zajmuje obszar o nieregularnym kształcie, bez harmonijnej zabudowy. UNESCO wpisało go na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego w 2008 roku.

28 kwietnia 2011 roku w mieszczącej się przy placu popularnej restauracji Argana doszło do zamachu bombowego. Przebrany za turystę terrorysta pozostawił w restauracji gitarę wypełnioną materiałami wybuchowymi, którą następnie zdetonował zdalnie. W zamachu zginęło 17 osób a 21 zostało rannych.

Odwiedziłam ten plac zarówno w porze wieczornej jak i nocnej. Każda pora dnia ma tutaj swój niepowtarzalny urok. Zawsze czułam się bezpiecznie, ale nie chodziłam sama.

Ponieważ padało to najpierw udałam się do Cafe Glacier, aby wykonać panoramę tego placu. Czasem trzeba zapłacić za wejście do tej kawiarni – nie wiadomo od czego to zależy. Wchodząc zamówiłam herbatę i nie musiałam płacić za wejście.

Umieszczone tutaj suki odzwierciedlają handlowy charakter miasta. Targi arabskie są specyficzne i warto je zobaczyć. Pochodziłam po małych uliczkach, niekiedy zadaszonych, co jakiś czas wchodziłam do sklepów z wyrobami ze skóry czy złota. Odwiedziłam również miejsca oferujące przyprawy. Polecam wyroby skórzane kupować w Fezie – jest większy wybór.



 

Podczas mego pobytu bardzo padało i sklepikarze starali się jak tylko mogli poradzić sobie z zalewaniem sklepów.

Odwiedziłam również sklep EPICES AVENZOAR, w którym można było nabyć różne produkty naturalne i organiczne, m.in. oleje arganowe, kostki na mole, kremy itd. Zaprezentowano bogaty asortyment.

http://www.rosahuile.com/po/

Tak może wyglądać transport bagażu do hotelu.

Jest wiele kramów ze ślimakami i tutaj ich spróbowałam – nie miałam po nich żadnych kłopotów żołądkowych. Mała miska kosztowała 5, a duża 10 dirhamów.



Na placu można zobaczyć zaklinaczy węży, wróżbitów, walki bokserskie czy dzieci łowiące wędką nagrody. Widziałam również osoby grające w mini golfa. Sklepy otwarte są do północy.

W Maroku codziennie piłam wyciskany sok z pomarańczy – był pyszny i go polecam. Proponuję kupować go zwłaszcza na targach.

Byłam również w jednej z restauracji na wieczorku tanecznym – ten pokaz był jednak stratą czasu.

Pałac Bahia w Marrakeszu

Tagi

, , , ,

Kolejnym miejscem jakie zobaczyłam był Pałac Bahia, który położony jest w medynie w Marrakeszu. Jego nazwa oznacza Pałac faworyty. Powstał pod koniec XIX wieku, składa się z dwóch skrzydeł zbudowanych w różnych okresach przez wezyrów z dynastii Alawitów. Został on w 1900 roku zrujnowany – dlatego też nie zachowało się wyposażenie tych pięknych wnętrz.

Zespół pałacowy obejmuje prawie 8 hektarów i posiada w środku 150 luksusowych sypialni, które zachwycają bogatymi zdobieniami. Na szczególną uwagę zasługują malowidła na drewnie, wykonane z niezwykłą precyzją. Dla zwiedzających udostępnione są tylko niektóre pomieszczenia.

http://www.palais-bahia.com/

Weszłam do środka i skierowałam się do kolejnego przejścia. Po drodze mijałam drzewa z pomarańczami.

Tu moim oczom ukazał się jeden z wewnętrznych dziedzińców z fontanną.

Sułtan mógł mieć cztery żony i tyle nałożnic, ile mógł utrzymać. Każda z żon miała osobny pokój z wyjściem na patio lub do małego ogrodu. Każdy pokój miał inny wystrój.

Warto pooglądać przepięknie wykonane sufity i drzwi.

Tutaj znajdował się kiedyś harem. Wokół dużego dziedzińca z fontanną mieściły się dziesiątki mniejszych pokoi. Obecnie na tym ogromnym dziedzińcu organizowane są różne koncerty i wystawy.
Jeżeli chodzi o hierarchię to na samym szczycie stała matka sułtana, następnie jego cztery legalne żony i jego aktualne faworyty (ulubione konkubiny). O byciu żoną żadna z niewolnic nawet nie marzyła, ale faworytą sułtana mogła zostać już każda. Faworyta mogła się cieszyć znacznie większymi przywilejami niż reszta kobiet w haremie. Natomiast niewolnica, zyskawszy łaski władcy, otrzymywała status kobiety wolnej (konkubiny).

Z tego największego dziedzińca przechodzi się do ogrodów i tylnego dziedzińca pałacu.

Warto pooglądać przepiękne mozaiki.

Następnie przechodzi się do kolejnych pomieszczeń.
 

Jeszcze ostatni dziedziniec i już wychodzi się z pałacu.

Jeżeli mając mało czasu zastanawiacie się czy wato tutaj przyjść, to moim zdaniem warto zobaczyć to miejsce.